Szkodliwe działanie klamer na zęby

Każda naprawa protezy ruchomej wiąże się z pewną niedoskonałością, złem koniecznym, kompromisem. Ponieważ każde sklejenie, dostawienie zęba czy klamry wiąże się bardzo często z niedoskonałościami i niedociągnięciami. Począwszy od wycisku, odlania modelu a potem samej naprawy i obróbki.

Dostawienie zęba do starej protezy często kończy się na tym, że dostawiany ząb i akryl wokół lepiej przylegają do dziąsła niż cała reszta protezy. A finałem może być ucisk i opuchnięcie. Często bywa odwrotnie, że proteza może dobrze przylegać a dostawiany ząb lub dziąsło przy nim wiszą w powietrzu a ząb jest często dłuższy od pozostałych. Powodem tego jest poruszenie protezy w wycisku czego technik niejednokrotnie nie sprawdzi i nie zauważy. Należy zawsze mocno docisnąć i wprowadzić protezę na swoje miejsce w wycisku. Również dostawiana klamra z właśnie powodu nie pasuje i nie dolega do zęba. Bardzo ważne jest wzrócenie uwagi czy po przeciwnej stronie klamry znajduje się podparcie dla tego zęba. A żeby nie rozchwiał się po jakimś czasie. Otóż z moich obserwacji wynika że w około 50% nowych protez szkieletowych podparcie zęba pacjenta od strony językowej lub podniebiennej jest atrapą i fikcją. O ile w szklieletówkach czasami uda się że metal punktowo dochodzi do zęba a cała reszta odstaje, to w protezach akrylowych czasami nawet akryl nie zbliży się do zęba.

Klamry bardzo często jak na złość przechodzą przez największe wypukłości zębów niszcząc ich powierzchnie. Często nawet pchają po ich aktywacji zęby w stronę językową lub podniebienną. Jeżeli chodzi o protezy akrylowe to sytuacja wygląda dużo gorzej. Przypuszczam że 80% zębów pacjenta na których spoczywa klamra nie mają swojej stabilizacji z drugiej strony. Wygląda to tak że jeżeli nie technik, który musi uzyskać tor wprowadzenia to na 100% dentysta wybierze frezem dziurę za zębami pacjenta gdyż jest to najszybszy i najprostszy sposób, żeby protezę osadzić i odesłać wreszcie pacjenta z fotela.

Bardzo częste jest przechodzenie klamer przez wypukłości i zamiast tuż pod nimi uchwycić zęba to po przejściu przez nie swobodnie leżą w przestrzeni tuż nad dziąsłem i przy każdym ruszeniu protezy przesuwają się po zębie żłobiąc rowek co prowadzi prędzej czy później do uszkodzenia go co kończy się rozchwianiem i usunięciem. Tyle kombinacji z tymi klamrami zamiast wykonać najprostsza wersje czyli protezę na wklinowanie.

W takich krajach jak Irlandia i Anglia jest to bardzo popularne. Łatwo jest wykonać ją technikowi, lecz dentysta musi mnóstwo czasu spędzić nad osadzeniem ją między zębami pacjenta, tak żeby dobrze się klinowała i nie wypadała (trwa to około kilkunastu do 20 minut). Pacjent który jest niczego nie świadomy myśli że stomatolog chce jak najlepiej dla niego i jego zębów a tu nic bardziej mylnego. Akryl tym bardziej nie niszczy zębów tylko sam się o nie ściera (czasami trzeba podlać akrylu ponownie w podcienie). Również taka proteza stabilizuje zęby i uniemożliwia ich dalsze rozchwianie.

Dlatego jako zwolenniczka zachęcam do tego typu protez. Sama się tego nauczyłam mieszając 7 lat w Irlandii i jeżeli mam tylko taką możliwość oddaje sama wszystkie protezy. Oczywiście dentyści są bardzo z tego zadowoleni gdyż nie musza tracić czasu na dopasowywanie w ustach pacjenta. Ja natomiast mam ogromną satysfakcje że moja praca nie poszła na marne a do tego pacjenci są zadowoleni. A tym samym mam więcej zleceń i pracy.

Pozdrawiam, Katarzyna Odoj

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *